To nie jest test na to, czy kawa ci smakuje. Nie pytamy o to, czy jest zbalansowana albo owocowa. W triangulacji chodzi tylko o jedno: czy jesteś w stanie wyczuć różnicę między trzema próbkami – kiedy dwie są identyczne, a jedna nieco inna. To najprostszy i jednocześnie jeden z najskuteczniejszych sposobów, żeby sprawdzić, czy zmiana w profilu sensorycznym naprawdę się wydarzyła. Albo czy to tylko nasza wyobraźnia.

Z czego się składa test triangulacyjny?

Z trzech filiżanek. Dwie z nich zawierają tę samą kawę, trzecia jest inna – może być to kawa z innej partii, inaczej wypalona albo po prostu w innym opakowaniu. Degustator (czyli Ty lub Twój panel) ma za zadanie wskazać tę różną. Prosto, prawda? No właśnie nie do końca.

Dlaczego? Bo jeśli nie zastosujesz się do kilku zasad, wynik będzie równie wiarygodny jak test porównawczy trzech margaryn w niedzielę po imprezie.

Triangulacja kawowa. Trzy miseczki, jedna inna

Kodowanie, czyli jak nie oszukiwać samych siebie

Każda filiżanka dostaje losowy trzycyfrowy kod. Dlaczego to ważne? Bo nasz mózg uwielbia wzorce – i jeśli przez kilka testów środkowa próbka zawsze będzie tą inną, to prędzej czy później paneliści zaczną klikać w środek bez wąchania. Dlatego używa się jednej z sześciu możliwych kombinacji (AAB, ABA, BAA itd.) i zmienia kolejność w każdej sesji.

Nie ma tu miejsca na zgadywanie – wszystko musi być kontrolowane. To nauka, nie zabawa w ciuciubabkę.

A teraz pytanie kluczowe: ile osób potrzeba, żeby to miało sens?

Teoretycznie możesz zrobić to sam – w ramach treningu. Ale jeśli chcesz mieć wiarygodny wynik, potrzebujesz minimum 20 osób. Dlaczego akurat tyle? Bo wtedy statystyka mówi, że jeśli 11 z nich trafi poprawnie, to możemy mówić o realnej, wyczuwalnej różnicy przy założonym poziomie istotności 0,05.

Chcesz mieć twardy dowód dla klienta albo inwestora? Podnosisz próg do p = 0,001. Wtedy musisz mieć co najmniej 14 trafień na 20 osób. Nie da się tego obejść.

Z czego się składa test triangulacyjny? Z trzech filiżanek. Dwie z nich zawierają tę samą kawę, trzecia jest inna

Co najczęściej psuje wynik?

  • Brak losowej kolejności – paneliści zgadują.

  • Zbyt mało osób – wyniki są nieczytelne.

  • Brak higieny sensorycznej – przenosisz smaki między filiżankami.

  • Źle postawione pytanie – triangulacja nie służy do wyboru najlepszej kawy, tylko do sprawdzenia, czy jest różnica.

I jeszcze jedno: jeśli wyniki wychodzą losowo, nie znaczy to, że kawa jest taka sama. Może po prostu panel nie ma wystarczającej czułości. Albo nie był odpowiednio przygotowany.

Co możesz z tym zrobić?

Zaskakująco dużo. Taki test możesz przeprowadzić samodzielnie w kawiarni, palarni, a nawet w domu. Wystarczy czajnik, trzy filiżanki i kilka znajomych nosów. Możesz porównać stare i nowe opakowanie, dwa profile palenia, tę samą kawę tydzień po wypaleniu i miesiąc po. Można też powiedzieć, że to właśnie sposób przeprowadzania testów – albo ich całkowity brak – odróżnia dobrą palarnię kawy od słabej.

To narzędzie, które daje Ci coś więcej niż opinie z internetu – daje Ci realny dowód na to, że coś się zmieniło lub nie. A w świecie, gdzie każdy ma inne zdanie o tej samej kawie, to potrafi być bezcenne.

Dodaj komentarz